Sojusz Lewicy Demokratycznej

Blogosfera

SLD Londyn

Data dodania: 2013-04-15 00:18

31 stycznia bieżącego roku na pierwszych stronach wszystkich brytyjskich dzienników mogliśmy przeczytać: „To oficjalne, Polski jest teraz drugim najczęściej używanym językiem w Wielkiej Brytanii”.

Według brytyjskiego urzędu statystycznego około 546 tysięcy osób posługuje się językiem polskim.  Na przykładzie Londynu Polacy radzą sobie doskonale. Otwierają polskie firmy, praktyki lekarskie, biura księgowe. Mamy polskie sklepy, apteki, a nawet biura podróży. Polskie dzieci chodzą do sobotnich szkół, gdzie uczą się według programu obowiązującego w Polsce, maluchy mają możliwość uczęszczania do polskich żłobków i przedszkoli. Z integracją podobno też nie jest najgorzej. Jak przekonuje nas Urząd Statystyczny, nasza integracja i asymilacja ze społeczeństwem brytyjskim również jest sukcesem. Czyli powinniśmy puścić w niepamięć protesty organizowane przez Partię Narodową w Peterborough, artykuły o polskich zjadaczach łabędzi z miejscowych stawów, o złodziejach ryb z prywatnych hodowli  i oczywiście o wyłudzaczach benefitów, którzy z pieniędzy płaconych przez przeciętnego, brytyjskiego obywatela budują domy, utrzymują całe rodziny i rozpędzają gospodarkę Polski.

Podczas jednego z pierwszych zebrań Koła SLD w Londynie, po burzliwej dyskusji i sprzecznych poglądach na temat życia Polaków w Wielkiej Brytanii, opracowaliśmy plan, by sprawdzić, jak naprawdę wygląda integracja Polaków. Ich aktywność w lokalnej społeczności, jak również w polityce. Bez większych problemów umówiliśmy się z członkami Izby Gmin z ramienia Labour Party dla dzielnicy Hammersmith, Hounslow i  East Ham. Zadaliśmy konkretne pytania o to, czy Polacy uczestniczą w akcjach prowadzonych przez Urząd Miasta, czy przychodzą na panele dyskusyjne i dyżury prowadzone przez MP. Czy głosują w wyborach samorządowych, czy rejestrują się na wybory lokalne w systemie electoral vote registration. Dowiedzieliśmy się, że Polacy biorą udział w inicjatywach społecznych w stopniu minimalnym. Ze swoimi problemami nie przychodzą do MP, nie uczestniczą w akcjach organizowanych przez samorząd lokalny. Polacy poza swoim środowiskiem nie lubią i nie chcą rozmawiać o swoich problemach, nie głosują, nie interesują się tym, co politycznie i społecznie w okolicy się dzieje.

Seema Malhotra, deputowana dla Heston i Brentford, powiedziała, że nastroje antypolskie biorą się z hermetyczności polskiego społeczeństwa, które daje do zrozumienia, że jest tu tylko na chwilę, choć dla niektórych ta chwila trwa już ponad 10 lat.

Labour Party w dzielnicach zamieszkanych przez Polaków nie ma działaczy i aktywistów z Polski, nie mamy swoich przedstawicieli w samorządach lokalnych, co dla tak dużej mniejszości narodowej jest wręcz niespotykane. Uświadomiliśmy sobie, jak wielkiego ogromu pracy będzie od nas wymagała próba zachęcenia naszych rodaków do aktywnego uczestniczenia w życiu społecznym i politycznym w Wielkiej Brytanii.

Aby zaplanować dobrą kampanię wyborczą, która dotrze do Polonii zamieszkującej Wyspy Brytyjskie – zarówno jeśli chodzi o wybory parlamentarne, jak i prezydenckie, nie wystarczy jedno spotkanie w świetle kamer telewizyjnych, kilka tygodni przed wyborami. Aby zachęcić rodaków do tego, żeby głosowali poza granicami kraju, należy zabiegać o ich zainteresowanie, wsłuchać się w ich problemy, próbować dowiedzieć się, jak wygląda ich życie, wytłumaczyć, co mogą zmienić w Polsce, oddając swój głos w wyborach. Polacy z Wysp Brytyjskich nie chcą już oglądać polityków robiących zakupy, krojących w świetle kamer wędlinę w polskim sklepie czy rozdających jabłka i kiełbasę. Nie chcą polityków obiecujących kolejną zieloną wyspę, lub policyjne państwo prawa, terroru i opacznie pojętej sprawiedliwości. Chcą kampanii, która skierowana będzie bezpośrednio do nich, chcą ochrony przed niesprawiedliwością oraz rasistowskimi atakami, których celem są nieustannie od prawie 10 lat, nie chcą być traktowani jak obywatele drugiej kategorii. Potrzebują także konkretnych informacji – gdzie, kiedy i w jaki sposób rejestrować się do wyborów. Pomimo kolejek przy urnach wyborczych z okazji wyborów parlamentarnych wiele osób nadal nie wie, że ma prawo głosu zarówno w wyborach polskich, lokalnych i do Parlamentu Europejskiego w Wielkiej Brytanii. Pamiętajmy, że mamy tu do zagospodarowania około pół miliona głosów. Lewica powinna zacząć budowę pozytywnego wizerunku już od teraz.

Nasze Koło składa się z osób głęboko osadzonych w społeczeństwie w Wielkiej Brytanii. Nawiązujemy kontakty z działaczami z innych krajów europejskich, którzy tak jak my wyemigrowali ze swojej ojczyzny. Warto wspomnieć o Labour Movement of Europe (LME). Jest to organizacja mającą na celu poprawę jakości debaty na temat Europy zarówno w Partii Pracy, jak również ogólnie w Wielkiej Brytanii. Skupia parlamentarzystów, eurodeputowanych, siostrzane organizacje, a także aktywistów i działaczy z całej Wielkiej Brytanii. Przewodniczący David Schoibl zaprosił nas do aktywnej współpracy z LME, do wymiany poglądów z działaczami z innych krajów europejskich, którzy mieszkają w Londynie. Dzięki LME od francuskich socjalistów możemy nauczyć się jak przeprowadzić udaną kampanię przed wyborami prezydenckimi, możemy obserwować Włochów, którzy właśnie teraz przygotowują się do wyborów. Razem z aktywistami z Rumunii możemy przeprowadzać akcje przeciwko dyskryminacji i powielaniu negatywnych stereotypów na temat nowych członków Unii Europejskiej.

Możliwa jest również współpraca z lokalnymi Councilami, czyli radami, oraz posłami (nazywanymi tu w skrócie MP – Member of Parliament). Możemy angażować się w lokalne kampanie przed wyborami do Parlamentu Europejskiego i przed wyborami samorządowymi, a przede wszystkim musimy skupić się na uświadomieniu Polonii, że warto głosować zarówno
w wyborach polskich, jak i brytyjskich. Opracowaliśmy plan, który powoli wcielamy w nasze życie polityczne w Anglii. Z dużą dozą pokory i otwartością na rady bardziej doświadczonych działaczy wierzymy w to, że uda nam się nie tylko zmienić nastawienie społeczeństwa i polityków do Polaka emigranta, ale i Polaka emigranta nastawienie do polityki.

Dagmara Paduszynska - Przewodnicząca SLD Londyn

 

 

Wypowiedzi członków Koła SLD Londyn:

Małgorzata Renk Goldszajd:
– Przynależność do Sojuszu Lewicy Demokratycznej to nie bierne przyglądanie się sytuacji politycznej
w kraju oraz polskiej emigracji w Wielkiej Brytanii, lecz czynny udział w życiu politycznym. Przede wszystkim daje to szansę, by mieć wpływ na podejmowane każdego dnia decyzje, mające znaczenie, dla codziennego życia wszystkich Polaków zarówno w kraju, jak i poza jego granicami. SLD to możliwość udziału w budowie demokratycznego, sprawiedliwego i nowoczesnego państwa.

Paweł Sienkiewicz:
– Aby być dla ludzi – trzeba być z ludźmi. Tylko SLD jest otwarte  dla każdej grupy społecznej. Nie krytykuje przekonań. Nie zmienia swych ideałów. Stałość i harmonia to atrybuty inteligencji – elity. Chcę być wśród takich ludzi, mieć możliwość współtworzenia, wymiany doświadczeń oraz nauki wśród najlepszych. Winston Churchill kiedyś powiedział „Jeszcze nigdy tak wielu nie zawdzięczało tak wiele tak niewielu” – jest to adekwatne określenie Sojuszu Lewicy Demokratycznej.

Piotr Ptak:
– Nie można stać bezczynnie i patrzeć obojętnie na nieudolne rządy naszej aktualnej władzy coraz częściej kompromitujące nasz kraj w oczach innych państw, a przede wszystkim przed nami samymi. Nie można biernie przyglądać się stereotypowym pomysłom innych partii, których działania drastycznie hamują rozwój kraju, „Naszego Kraju”. Każdy, kto posiada jakikolwiek pierwiastek odpowiedzialności za swój kraj, powinien kierować się przede wszystkim patriotyzmem, tolerancją, wyrozumiałością, racjonalnym i horyzontalnym spojrzeniem oraz dobrem wyższym, a nie własnym – przy jednoczesnym zachowaniu  najważniejszych wartości moralnych niekolidujących z prawem. Żeby trwać, trzeba cały czas umiejętnie ewoluować, patrzeć wielotorowo, a nie tylko trwać bezmyślnie przy swoich wyimaginowanych wyobrażeniach i egzystować na poziomie przetrwania.
Wydaje mi się, że SLD jest partią bardzo racjonalną, umiejącą myśleć lateralnie, która potrafi nasz kraj zjednoczyć, budować i rozwijać w zgodzie, zadowoleniu i w zaufaniu całego społeczeństwa.

Elżbieta Woronowicz:
– SLD daje mi możliwość kontaktu z niesamowitymi ludźmi, aktywistami, działaczami z innych krajów europejskich. Możemy innych uczyć toleracji i szacunku do swoich wartości.

Leszek Paduszyński:
– Od 2004 roku Polacy przebywający za granicą wysłali do Polski około 150 miliardów zł. To blisko połowa rocznego budżetu Polski, więcej niż wynoszą unijne dotacje.
W zamian oczekujemy tylko traktowania nas na równi z mieszkańcami naszego ojczystego kraju.
My wciąż pamiętamy, że jesteśmy Polakami, pytanie tylko, czy rządzący myślą o nas tak samo...

Komentarze